Zniszczenie Tiamat i powstanie Ziemi
Dodane przez wojmus dnia 22 wrzesień 2008 15:04
Zniszczenie Tiamat i powstanie Ziemi

Z polecenia Federacji Galaktycznej, na arenę wkroczyła planeta - okręt wojenny, Nibiru…
Tiamat znajdowała się wtedy na orbicie zbliżonej do orbity dzisiejszej Ziemi.
Nibiru, z ramienia Galaktycznej Federacji, weszła do Układu Słonecznego w celu likwidacji cywilizacji Gadów na Tiamat. Za pomocą księżyca Saturna, naprowadzając go na Tiamat i wykorzystując jako uzbrojoną jednostkę bojową, unieszkodliwiono jej stanowiska obronne a promieniami o olbrzymiej mocy zniszczono pola siłowe. Pozostawione przez gatunek Pra – Waleni, gdzieś na terenach dzisiejszego Tybetu, połączone reaktory siłowe implodowały niszcząc prawie całe życie na powierzchni planety.
Tiamat stała się prawie martwa…
Przeżyło tylko 3% Reptoidów i Dinoidów, natomiast reszta wyparowała…
Następnie, planeta została rozbita na dwa oddzielne ciała, z których jedna z jej części została przeobrażona w późniejszą Ziemią a z pozostałych resztek utworzył się pierścień asteroidów oraz planeta Maldek.
Satelita Saturna, a raczej jego resztki, zostały umieszczone na dzisiejszej orbicie, jako podwójna planeta Pluton - Charon. Tutaj, Pluton na krańcach Układu Słonecznego, zaczął służyć Federacji do monitorowania jego planet. Była to jakby zbrojna strażnicza placówka zamieszkałych tu światów. Zresztą jest bardzo wymowna w języku Sumeryjskim nazwa Plutona, bo „szu – pa” w dosłownym tłumaczeniu znaczy „wartownik nieba”.
Powstanie Ziemi z kawałka innej planety tłumaczy fakt, dlaczego nasz glob nie posiada jednolitej skorupy zewnętrznej. Jednolitą skorupę mogą posiadać tylko planety, które od początku ich powstania stygły równomiernie. Ziemia posiada taką skorupę tylko na jednej trzeciej swojej powierzchni.
Gdzie się podziała reszta…?
Amerykańscy uczeni badając fale sejsmiczne doszli do wniosku, że część skorupy zalega na głębokości 400 km w jej półpłynnej sferze. Stanowi to i tak tylko połowę tego, co powinna mieć nasza Ziemia.
Co spowodowało wepchnięcie tej krustalnej materii...
Niejasne naciąganie teorii, że powstała ona z popękanych płyt litosfery, nie wyjaśnia tego, co spowodowało taką siłę, która połamała twardą powierzchnię i podzieliła ją na wielkie płyty.
Inną anomalią w budowie skorupy ziemskiej jest jej niejednolita struktura i grubość. Pod kontynentami jest gruba na 20 do ponad 70 km, natomiast pod oceanami jej grubość wynosi tylko od 5.5 do 7 km.
To jakby cienka, jeszcze zabliźniająca się rana…
Wyniesienia górotwórcze nad kontynentami średnio wynoszą około 700 m, a przeciętna głębokość oceanów nie przekracza 4 km. Oznacza to, że znacznie grubsza litosfera kontynentalna sięga głębiej, natomiast oceaniczna litosfera, w porównaniu do płyt kontynentalnych, jest tylko cienką płytką.
Skorupa dna oceanicznego jest dużo młodsza. Litosfera kontynentalna liczy sobie około 4 miliardów lat, podczas gdy oceaniczna nie więcej niż 200 milionów lat. Wiadomo, że oceaniczna skorupa bezustannie zwiększa swoją masę poprzez ciągłe erupcje oraz wypływające z popękanych szczelin roztopione skały bazaltowe i krzemianowe. Trwa to do dzisiejszych czasów.
Jest to jakby gojenie ran przez tamowanie upływu „krwi” w ziemskim organizmie…
A co się stało z resztą skorupy, która znajdowała się w tym miejscu …?
Została ona, wraz z jej częścią wewnętrzną, wyrzucona w Kosmos, tworząc planetoidy i Maldeka, a z wody komety.
Natomiast Ziemia przez długi czas wyglądała jak nadgryziony okrągły duży owoc…
Ponieważ poprzedniczka Ziemi, Tiamat, posiadała ogromny ocean, woda z jej powierzchni. zalewając potężną ranę trafiła w obszar wysokiej temperatury powodując powstanie dużej ilości pary. Wymieszała się ona z pozostałą częścią pierwotnej atmosfery. To była pierwsza pra-atmosfera Ziemi, posiadająca duży nadmiar pary wodnej, sporo dwutlenku węgla powstałego z pożarów lasów, i niestety dużo mniej tlenu niż przed katastrofą. Procentowy poziom zawartości tlenu spadł gwałtownie z 30% do prawie 10% i już nigdy nie osiągnął pierwotnej wartości, ze względu na mniejszą grawitację Ziemi.
Przyczyną tego zjawiska były po wojennych zniszczeniach gwałtowne spalania roślinności i innych organicznych materiałów. Ale na wskutek gwałtownego parowania oceanu powstały później na lądach, po ostygnięciu, zbiorniki słodkiej wody i wiele rzek, jako podstawa do przyjęcia nowego życia.
Ponieważ większe ciała niebieskie posiadające półpłynną konsystencję, obracając się dążą do formy kulistej, spowodowało to rozpad pozostałego jednolitego kawałka skorupy Ziemi.
Księga Genesis opisuje stworzenie lądu w następujący sposób:

"Potem rzekł Bóg: Niech się zbiorą wody spod nieba na jedno miejsce i niech się ukaże suchy ląd! I tak się stało. Wtedy nazwał Bóg suchy ląd ziemią, a zbiorowisko wód nazwał morzem. I widział Bóg, że to było dobre." (Genesis 1:9-10)

Werset ten mówi o tym, że wody oceaniczne zostały zebrane w jednym miejscu tak, aby mógł się ukazać suchy ląd. Wskazuje to na fakt, iż na długo przed biblijnym potopem na Ziemi był tylko jeden olbrzymi kontynent. Ma się także wrażenie, iż ocean pokrywał znacznie mniejszą część powierzchni naszej planety niż obecnie, jako że wody zostały zebrane w „jednym miejscu”.
Jedyny w tym czasie ląd zwany dzisiaj przez naukowców Pangeą, zaczął się rozpadać. Początek tego zjawiska miał miejsce 90 milionów lat po katastrofie Tiamat. Pangea podzieliła się na Luzję i Gondwanę. Następnie zaczęły formować się kontynenty. Średnica planety ustalała się, a w miejscach między płytami kontynentów zaczęła się wydobywać magma. Powstało zróżnicowanie, na obszary posiadające skorupę kontynentalną, oraz obszary posiadające jedynie skorupę oceaniczną.
Dryf kontynentów, w pewnym okresie formowania się Ziemi, zostaje przyspieszony na wskutek „puchnięcia Ziemi”. Zjawisko to powstaje we wnętrzu planet wskutek gromadzenia się uranu, kiedy to jego odpowiednia i wystarczająca ilość rozpoczyna reakcję jądrową. W ten sposób powstaje georeaktor, jako wewnętrzne słońce planety. W przypadku Ziemi proces gromadzenia się uranu musiał się rozpocząć tuż po uzyskaniu przez nią formy kulistej.
Tak się składa, że w chondrytach enstatytowych (beztlenowych) uran jest bardziej skoncentrowany niż w zwykłych chondrytach. W środowisku bogatym w tlen pierwiastki takie jak uran wiążą się z krzemianami w lekkie kompleksy i to utrudnia koncentrację tego pierwiastka promieniotwórczego we wnętrzu planety. Ale to się drastycznie zmienia, gdy brakuje tlenu. A tlen po rozbiciu Tiamat zużył się. Powstały wiec warunki do zgromadzenia paliwa na powstanie georeaktora, który zaczął wybrzuszać Ziemię.
Na pograniczu triasu i jury rozpoczyna się formowanie oceanów; Pacyfiku, Atlantyku i Oceanu Indyjskiego. Najstarszy jest południowo-zachodni fragment Oceanu Spokojnego, na wschód od archipelagu Wysp Sundajskich. Na miejscu Atlantyku najpierw powstaje wąski basen morski oddzielający Amerykę od Europy i Afryki. Na miejscu obecnego Oceanu Indyjskiego początkowo nastąpiło odsunięcie Madagaskaru od Afryki, później nastąpiło pęknięcie na wschód od Madagaskaru i rozejście się Afryki, Azji, Australii i Antarktydy – powstanie Oceanu Indyjskiego. Wytworzyła się też wąska forma geosynklinalna – strefa Tetydy, na miejscu której wyrosną później Alpidy. W triasie i jurze dochodzi do pierwszych, na razie słabych pionowych ruchów blokowych, zwanych orogenezą alpejską. Tak to prawdopodobnie z grubsza wyglądało, jeśli pominiemy okresowe zapadanie się kontynentów a wynoszenie się innych połaci ziem, wskutek kataklizmów.
Aż do tej pory, nasz glob jest bardzo niestabilną planetą, którą nawiedzają liczne trzęsienia ziemi. Będzie to trwało dopóki dna oceanów nie stwardnieją i nie połączą się na stałe z kontynentalnymi płytami.
Wiele przekazów na temat tej niebiańskiej bitwy znajduje się w mitologii sumeryjskiej. Dzięki intensywnym badaniom znawcy starożytnych języków, profesora Zacharii Sitchina, cywilizacja Sumeru jest nam bliższa a jej tabliczki z pismem klinowym barwnie opowiadają o przybyłych bogach z kosmosu i ich okrutnych wojnach.
A oto jak w wersji oryginalnej opowiadają o tej niebiańskiej bitwie teksty sumeryjskie:

„Cztery wiatry rozmieścił,
Tak, że nic od niej nie mogło uciec:
Wiatr Południowy, Wiatr Północny,
Wiatr Wschodni, Wiatr Zachodni.
Blisko przy boku trzymał sieć,
Dar jego dziadka Anu; który zrodził
Zły wiatr, Trąbę Powietrzną i Huragan…
Siedem wiatrów, które stworzył,
Wysłał naprzód, aby spoza niego
Powstały przeciw Tiamat”.

„Przed sobą zapalił błyskawicę,
Napełnił swe ciało buchającym płomieniem;
Potem zrobił sieć, by schwytać w nią Tiamat…
Nad jego głową świeciła straszna aureola,
Był grozą jak płaszczem owinięty”.

Przebył niebo i zlustrował okolice,
Stronę Apsu zmierzył;
Pan rozmiary Apsu zmierzył”.

„Pan zatrzymał się, by popatrzeć na jej ciało bez życia.
Potem zaplanował przemyślnie, jak podzielić potwora.
Potem, jak małża, rozszczepił na dwoje”.

„Wiążąc razem kawałki,
Rozmieścił je jako strażników…
Zakrzywił ogon Tiamat, aby stworzyć
Wielką Obręcz jak bransoletę”.

Uwaga: Cztery Wiatry to potężna kosmiczna broń Nibiru, wielka obręcz jak bransoleta to oczywiście pas asteroidów, sieć to grawitacja, a Apsu to nasze Słońce…

Kiedy mógł mieć miejsce ten kataklizm…?
Biorąc pod uwagę badania uczonych, masowe wymieranie żywych organizmów odbyło się w Permie, około 250 milionów lat temu. Nauka twierdzi, że przyczyną tego zjawiska był kataklizm w okolicach Syberii w postaci potężnej erupcji na długości 1500 km. Potoki lawy i wybuchy na wysokość 2 – 3 km, miały być wynikiem rozerwania skorupy ziemskiej, której przyczyny są bardzo niejasno wyjaśniane. Jeśli odrzucimy wysuwane przez oficjalną naukę niespójne hipotezy, dotyczące powstania przyczyn tej erupcji i zaakceptujemy zbrojną interwencję planety Nibiru, wyjaśni nam to wiele prehistorycznych zjawisk na Ziemi.
W tym zbrojnym starciu, jak wspomniałem, oprócz różnych innych stworzeń, wyginęło ponad 97% Gadów. Reszta ich populacji została przetransportowana na powstałą i przystosowaną do życia planetę Maldek, a część z nich została przyjęta na Nibiru. Ci ostatni byli na Tiamat przeciwnikami eksterminacji Pra - Waleni i charakteryzowali się względnie pozytywną orientacją rozwojową. W późniejszej historii Nibiru, oraz historii powstania cywilizacji na Ziemi, grupa ta odegrała pierwszorzędną rolę. Natomiast bardzo mała część gadziego rodu i ich hybrydowe pokolenia przeżyły kataklizm na samej Tiamat.
Uratowała ich wysoka technika, jaką Gadoidy osiągnęły przed katastrofą. Mała populacja schroniła się w już istniejących i przystosowanych tunelach oraz pieczarach, pod resztką ocalałej planety w części, która później stała się naszym globem. Zostały tam stworzone warunki do przetrwania i rozmnażania. Podziemne środowisko stanowiło zabezpieczenie przed działaniami wojennymi i teraz w sam raz stało się ich wybawieniem. Stanowili jedną z pierwotnych populacji nowej planety Układu Słonecznego. Także w niezbyt wyjaśnionych okolicznościach, nie wykluczających zewnętrzną pomoc innych cywilizacji, przeżyła nieduża część wodnych Syrian, w postaci delfinów i innych waleni. Jak wiemy, to cywilizacja Pra – Waleni, która zdecydowała się powtórnie wejść do środowiska wodnego.

Górna część Tiamat, od tej pory znana jako Ziemia, została odbudowana i zaludniona Felinianami (Felines). Felinianie przy wsparciu Syrian o świadomości Chrystusowej, zasiedlili planetę zwierzętami i roślinami, oraz nową rasą lądowych strażników. W tym celu przeszukano obszar w promieniu 80 lat świetlnych od Słońca. Po dwóch do trzech milionach lat, na czwartej planecie w systemie Wegi znaleziono prymitywny wodny gatunek, pochodzący od stworzeń podobnych do morskich lwów, który wyewoluował w oceanie i właśnie zaczął wychodzić na ląd. Ten gatunek miał własny system porozumiewania się, umiejętności społeczne, łowieckie i zbierackie.
Duchowe Hierarchie z Wegi zgodziły się na to, by w celu szybszej ewolucji ten osobliwy gatunek został genetycznie zmieniony i stał się gatunkiem opiekunów planety. Proces przyspieszania ewolucji tych wodnych ssaków trwał około cztery miliony lat. Istoty o wyglądzie morskich lwów zostały wyniesione do poziomu opiekunów na obu poziomach, duchowym i technologicznym.
Tak, tak…, to oni są przodkami Ziemian, a nie małpolud…!
Różnego rodzaju ziemskie człekokształtne naczelne, to wynik niekontrolowanych wcześniejszych krzyżówek, powstałych z ulepszonych genetycznie prymitywnych przodków Ziemian ze swymi zwierzęcymi krewniakami. Było to możliwe dopóki naczelnym hominidom, stwórcy nie wprowadzili czynnika RH.
On to, później, uniemożliwił kontynuację tak zwanego grzechu pierworodnego…
A jak to przedstawia Księga Dzyan, strofa VIII:

„ ‘Róbmy tak jak one [czyli zwierzęta]; łączmy się i stwarzajmy nowe twory’. I tak uczynili. I ci, którzy nie mieli iskierki rozumu, połączyli się z samicami zwierząt olbrzymów. Spłodzili z nimi nieme rasy. I sami byli niemi, ale ich języki rozwiązały się. Języki jednak ich potomstwa pozostały zamknięte. Spłodzili oni rasę potworów zgiętych ku ziemi i porośniętych czerwonym włosem, chodzących na czterech łapach. Rasa ta pozostała niema, aby hańba nie stała się głośna…”

A w zwrotce X. w wierszu 41:

„Wzięli za żony kobiety o pięknej powierzchowności. Kobiety z rasy bezrozumnych, słabogłowych. I spłodzili potwory, złośliwe demony męskie i żeńskie, twory o równie ograniczonych umysłach”.

A więc w dziejach ulepszania ludzkości były, co najmniej, dwa takie nieprzewidziane przez stwórców, przypadki krzyżowania się ze zwierzętami. Wybrana i poprawiona genetycznie grupa hominidów, poprzez seksualne stosunki ze swoimi poprzednikami, spłodziła najpierw małpiatki lub małpy niższego rodzaju, zaś skutkiem drugiego „grzechu” powstały małpy człekokształtne, zwane naczelnymi, które darwiniści uważają za najbliższych krewnych Ziemian.
W rzeczywistości, przekazane przodkom Ziemian DNA, było kompilacją wielu różnych humanoidalnych istot, biorących udział w tym eksperymencie. Bez interwencji genetycznej, inny byłby nasz przodek, który pojawiłby się dopiero 14 milionów lat później. Także tym razem rasa opiekunów ewoluującej Ziemi była nadzorowana przez Ziemskich Syrian, tylko z jedną różnicą.
Eteryczni Syrianie mieli już na planecie swoich krewnych - braci i siostry, Wodnych Syrian. Wodni Syrianie podtrzymywali biosferę, a Ziemscy Syrianie objęli opieką tereny lądowe.
Z książki „Galaktyczna Rodzina czyli Bardzo Starożytna Historia Ludzkości”